TRASA I
     TRASA II
     TRASA III
     TRASA IV
     TRASA V
     TRASA VI
     TRASA VII
     TRASA VIII
     TRASA IX

POKAŻ MAPKĘ
Charakterystyka drewnianej architektury i budownictwa na tle krajobrazu kulturowego

Belki od wschodu patrzą twarzami,

ale twarze wyjadł deszcz...


opowiadała Mironowi Białoszewskiemu święta Barbara, barokowa figurka z przydrożnej kapliczki, o urodzie drewnianego kościoła w Haczowie. Z podziwu godną odpornością, w klimacie co smaga deszczem i wiatrami, sypie śniegiem i skuwa mrozem dłużej i częściej niż w centralnej Polsce, przetrwały wiekowe świątynie wypełnione wonią okadzonego sędziwego drewna, pełne skrzypień, prześwitów, mroków.

Jeden z najstarszych, a z pewnością największy w Polsce wśród zabytkowych kościołów wzniesionych z drewna to kościół w Haczowie. Położony wśród równiny, z dala od głównych dróg, przedstawia sobą te wszystkie cechy, dla których warto poświęcić uwagę świątyniom wschodniego obszaru Polski południowej. Kościół w Haczowie powstał prawdopodobnie w XIV wieku, co jak na budownictwo drewniane jest datą sędziwą. W roku 1494 otrzymał polichromię przydającą barwy jego wnętrzu. Po roku 1624 dobudowano wieżę, zmieniając jednocześnie niektóre szczegóły architektury głównej budowli. Haczowski kościół ma 24 metry długości, nawa 12,8 m szerokości, wnętrze - 8,5 m wysokości. Jest to budowla o zrębowych ścianach, słupowo-ramowej konstrukcji wieży z izbicą, nakryta jednolitym dachem wspartym na skomplikowanej, tzw. storczykowej więźbie. Nisko opadający dach tworzy obszerne podcienia zwane sobotami. Ten stary, piękny kościół kryje jeszcze wiele tajemnic. Nie tak dawno odnaleziono w nim deski starszej dekoracji malarskiej; charakteryzuje ją śmiała, misternie splatająca się linia konturów, wzruszająca nastrojowość przedstawień Chrystusa i diabła. Na “wspornikach" okapu (zaczepach) prezbiterium wyrzeźbione cztery twarze, nie wiadomo czyje...

Warto wspiąć się na strych gotyckiego kościoła drewnianego, poznać gęsty rytm ciesielskich połączeń więźby, obejrzeć czerwone znaki na belkach. Składanie konstrukcji dachu odbywało się na ziemi, dlatego - aby nie pomylić belek - cieśla znaczył siekierą lub kredką, który element z którym łączyć. Warta jest również obejrzenia konstrukcja wieży z olbrzymimi krzyżami św. Andrzeja i potężnymi “świecami" w narożach.

Poznając zabytkowe kościoły i cerkwie południowo-wschodniego zakątka Polski dobrze jest pamiętać jak burzliwa była historia tych ziem. Położone na kulturowym pograniczu między Wschodem i Zachodem były terenem ścierania się różnych wpływów i interesów. Przez długi czas stanowiły przedmiot sporów między Rzeczpospolitą, Węgrami i Rusią. Ziemie te były w posiadaniu rodów rycerskich, magnackich, biskupów krakowskich i przemyskich, króla.

Wielka fala osadnicza przyszła w Bieszczady, Beskidy Wschodnie, na Pogórze i w Beskid Niski pod koniec średniowiecza. W górach wykształciły się grupy etniczne Bojków i Łemków. Doły Jasielsko-Sanockie zamieszkiwali Dolinianie, a Pogórze - Pogórzanie. Każda z tych grup wykształciła własne formy kulturowe.

Przyglądając się tutejszymu budownictwu sakralnemu spostrzegamy wielkie podobieństwa i różnice. Podobieństwa wynikały ze wspólnoty szkoły rzemieślniczej, z używania tej samej techniki. Stosowano te same konstrukcje, kształtowano ściany budynku w ten sposób, by zbiegały się ku górze, tworzono system zaczepów i belek ściągających przeciwległe ściany. Kształty budowli cerkiewnych najczęściej zależą od tego, w jakiej grupie etnicznej powstały. Natomiast formą kościołów rządziły jakby bardziej uniwersalne, wolniej podlegające przemianom prawa.

Ustalenie daty powstania drewnianych świątyń sprawia badaczom często niemałe trudności. W burzliwym przebiegu dziejów poginęły dokumenty, a z natury swojej tradycjonalistyczna forma drewnianej świątyni nie była tak mocno podporządkowana wymogom architektonicznej mody, czyli stylu, jak się to działo w architekturze murowanej, stąd trudności w przypisywaniu jej przynależności czasowej.

Drewniane kościółki i cerkiewki, dość liczne w południowo-wschodnim zakątku Polski, są zaledwie ułamkiem tego co było. Przyjmuje się bowiem, że w co drugiej wsi stała cerkiew. Witold Krassowski obliczał, że w końcu XV wieku na ziemiach całej Polski było około 10 000 kościołów.

Najstarsze obecnie drewniane kościoły to wspomniany kościół z Haczowa oraz kościół w Humniskach z 1409 roku, posiadający nawę poprzeczną. Najmniej przebudowane kościoły w Golcowej i Domaradzu zachowały pierwotną, średniowieczną, bezwieżową bryłę. Do najcenniejszych zalicza się kościoły w Bliznem, Osieku, Trzcinicy i Domaradzu

Warto przypomnieć o kilku szczegółach rządzących kształtem kościołów średniowiecznych, by zwrócić na to uwagę podczas zwiedzania. Otóż plan nawy miał kształt bardzo szerokiego, bliskiego kwadratowi prostokąta. Wydłużone prezbiterium nie zawsze budowane było na tej samej osi co nawa - wtedy kościół jest lekko skrzywiony. Ponieważ prezbiterium było węższe, stosowano różne rozwiązania, żeby pod jednym dachem zmieścić dwie, nierówne szerokością części budowli. Otwory okienne i drzwi najchętniej umieszczano od południa, nigdy od północy, bo to strona, z której przychodzi chłód i... zło. Przekonanie to wyjaśnia, dlaczego na północnej ścianie świątyni malowano diabła.

Nie wiemy dokładnie jak wyglądała architektura cerkwi przed XVI wiekiem. Z początków XVI stulecia pochodzą dopiero dwie najstarsze: cerkiew w Uluczu oraz dzwonnica z “kaplicą" wewnątrz - w Dobrej Szlacheckiej. W okresie powstania tych budowli cerkiewnych nie były jeszcze wykształcone etniczne podziały terytorialne - stąd trudno je wiązać z którąś z grup etnicznych.

Piękna cerkiew w Uluczu została zbudowana w 1510 roku na szczycie stromego wzgórza o nazwie Dębnik. Stanowi pozostałość po zespole klasztornym Bazylianów. Otoczona malowniczymi sobotami, złożona jest z trzech części, z których środkową wieńczy kopuła typu bizantyjskiego, pozbawiona tamburu. Ogromnie interesująca jest - jedyna w Polsce - forma ukształtowania ściany ikonastasowej, która w prostej linii wywodzi się z tradycji starochrześcijańskiej, tej samej, z której wywodzi się belka tęczowa w kościele, rozgraniczająca prezbiterium od nawy.

Najstarsze cerkwie były prawosławne. Ogłoszenie unii wyznaniowej wprowadzającej liturgię greckokatolicką nie od razu zmieniło praktykę. Jeszcze w XVIII wieku funkcjonowały cerkwie, w których utrzymywał się obrządek prawosławny wbrew nakazom synodów i napomnieniom biskupów.

Wcześniejsze cerkwie, te średniowieczne, były często jedno- lub dwuprzestrzenne. Świątynie zachowane do naszych czasów mają już układ trójdzielny, złożony z dwu mniejszych pomieszczeń, na ogół na kwadratowym narysie, sanktuarium i babińca oraz podobnej większej nawy pośrodku. W starszych cerkwiach poszczególne części były oddzielone zrębowymi ścianami powiązanymi konstrukcyjnie z całością budynku. Wycięte w nich były prześwity: od zachodu wejście o ozdobnym profilu, początkowo zamknięte bramą /ponieważ na przykład pokutnicy nie mogli uczestniczyć w całym nabożeństwie/, zaś od wschodu, od strony sanktuarium, carskie i diakońskie wrota. Ślady takich prześwitów pozostały np. w Grąziowej. Z czasem, w ciągu XVII wieku wykształcił się ikonostas zapełniający obrazami całą ścianę między nawą a sanktuarium.

Ikonostas jaki spotykamy dziś na tym terenie jest czterostrefowy. Jego konstrukcja zmieniała się w różnych okresach - zaczynając od przyściennych listew, na których opierano obrazy, do osobnego szkieletu z ozdobnymi ramami, w które osadzone były ikony. W dolnej jego kondygnacji, rozdzielone carskimi i dwoma parami diakońskich wrót, znajdują się jakby cztery ołtarzyki. Skromnie dekorowane antepedia, a nad nimi ikony namiestne, najważniejsze, przedstawiają Matkę Boską, Chrystusa Spasitiela i patronów cerkwi. Nad carskimi wrotami Ostatnia Wieczerza, a w starszych ikonostasach jeszcze Spas Nierukotwornyj - wyobrażenie spokojnego oblicza Chrystusa, według legendy w III wieku dane królowi Abbasowi na chuście. Po jego bokach, w jednym lub dwu rzędach - prazdniki, ilustracje świąt według Starego i Nowego Testamentu. Wyżej - na osi - Deisis czyli Chrystus Tronujący pomiędzy Marią i świętym Janem, a po bokach dwunastu apostołów. Im dawniej malowani, tym mniej uroczyści, bo stłoczeni na jednej desce, “pchający się", w stronę Chrystusa. Potem, ujęci frontalnie, stoją pojedynczo, w osobnych ramach. Jeszcze wyżej, w medalionach, znajdują się wyobrażenie proroków i ojców Kościoła i krzyż na osi kompozycji.

Odrodzenie nie wpłynęło zasadniczo na kształt architektury na Podkarpaciu. W kościołach pojawiły się wieże, zmieniły proporcje. Z XVI stulecia zachowało się niewiele drewnianych kościołów. Spośród tych, które dotrwały do naszych czasów, warto zwrócić uwagę na Święcany, ze względu na wystrój i dziewiętnastowieczną polichromię, być może wykonaną z udziałem Artura Grottgera. Polichromie szesnastowieczne, zachowane w nielicznych kościołach i cerkwiach, stanowią zawsze wielką atrakcję.

O ile późniejsze drewniane kościoły zwracają uwagę przede wszystkim urodziwym szczegółem i wyposażeniem (w Średniej Wsi, w kościele z początku XVII wieku, bezwieżowym przed przebudową, był portal wejściowy zamknięty łukiem gotyckim o kształcie zwanym “w ośli grzbiet" i późnorenesansowa, o pogrubionej formie snycerka ołtarzy) - to cerkwie zadziwiają różnorodnością kształtów architektury zewnętrznej. Cerkwie łemkowskie nie ulegały większym przemianom. Na ogół obniżała się w proporcji do ścian wysokość kopuł. Wyjątek stanowi tzw. grupa osławska - Komańcza, Rzepedź, Turzańsk - w której budynek otrzymał bogato rozczłonkowane zwieńczenie, złożone z wysmukłych latarni z kopułkami, makowicami, gałkami i ozdobnymi krzyżami, zamykających ośmioboczne sklepienia ślęgowe. W końcu XVIII i w XIX wieku cerkwie zachodniołemkowskie opatrzono wieżami.

Ewolucja cerkwi bojkowskiej szła jak gdyby w odwrotnym kierunku: monumentalizacji górnych partii budynku. Oczywiście istnieje wiele form pośrednich, łączących w jednej budowli kształty stosowane przez obie grupy etniczne.

Malowniczo kształtowała się bryła cerkwi. Bywała dwu- lub częściej trzyczęściowa, pod bogato wyprofilowanymi dachami, otoczona przydachami na wieloczłonowych rysiach, czasem sobotami. Usytuowana na ogół w wieńcu drzew, wśród których kryły się dzwonnica i bramki, stanowiła malowniczy fragment krajobrazu. W dodatku cerkwie częściej stały na wzniesieniach, w miejscach, skąd je z dala było widać. Kościoły zajmowały na ogół miejsce w środku wsi.

Do naszych czasów niewiele ich dotrwało. Ginące w pożarach lub rozbierane, długo były zastępowane nowymi, także drewnianymi. Stopniowo, a zwłaszcza od połowy XIX wieku, coraz częściej w ich miejsce powstały budowle murowane. Dotyczyło to zwłaszcza kościołów. Nastała wtedy pora modernizowania starych świątyń: obcinano archaicznie wyglądające rysie i likwidowano wsparte na nich przydachy, zastępowano gontowe pokrycie dachu blachą, a poszycie gontem ścian - deskowaniem. Obniżano też dachy, powiększano okna i portale niszcząc misternie rzeźbione Ościeża i kute zawiasy. Cudem nieomal uchował się haczowski kościół, który uniknął losu drewnianych kościołów w Przysietnicy i Komborni rozebranych w okresie międzywojennym. Drewniane kościoły niestety giną nadal.

Szczególnie okrutny był los cerkwi. Na przedstawionym tutaj obszarze po 1945 roku uległy zniszczeniu 154 drewniane świątynie, w tym tak piękne, jak cerkiew w Beniowej (trójkopułowa, z bocznymi aneksami, kryłosami, nakryta uskokowymi dachami ślęgowymi), trójdzielna cerkiew w Caryńskiem, siedemnastowieczna cerkiew w Chrewcie a także posiadająca tylko jedną kopułę cerkiew z Dwernika (XVIII wiek) i Jabłonek (z 1902 roku), trójkopułowa wysmukła cerkiew z Paniszczewa, archaiczna, a nie przebadana cerkiewka z Sokołowej Woli, prześliczna świątyńka z Wołosatego...

Tym bardziej warto odwiedzić i podziwiać zachowane drewniane kościółki i cerkiewki położone na ziemi krośnieńskiej, na popularnym turystycznym szlaku Bieszczadów, Beskidu Niskiego i Pogórza. Większość z nich żyje nadal rytmem swego przeznaczenia. Wypełnia je liturgia chrześcijańska, śpiew wiernych, dym kadzideł. Przybywają turyści by, przestępując ich progi, wkroczyć na chwilę w inny klimat jaki stwarzać może jedynie wnętrze drewnianej wiekowej budowli - swojskie, przychylne, budzące podziw dla siły trwania budulca, dla pracy rąk co je dawno temu wznosiły.
[ ] trasy


[ ] PRZEBIEG TRASY (km)